„Mama Nalega, Żebym Wpuścił Siostrę do Domu. Myślałem, że Żartuje”
Kiedy mama zadzwoniła do mnie w zeszły piątek wieczorem, myślałem, że to będzie zwykła rozmowa. Zawsze dzwoniła, żeby zapytać, jak mi idzie w pracy i czy nie potrzebuję czegoś z domu. Tym razem jednak jej głos brzmiał inaczej. Był pełen troski i niepokoju.
-
„Michał, musisz wpuścić Anię do siebie,” powiedziała nagle.
-
„Co? Dlaczego?” zapytałem zaskoczony.
-
„Nie będę mogła spać spokojnie, wiedząc, że twoja siostra jest sama,” odpowiedziała mama.
Ania zawsze była wolnym duchem. Od najmłodszych lat miała swoje zdanie i nie bała się go wyrażać. Podróżowała po świecie, pracowała dorywczo tu i tam, nigdy nie zagrzała miejsca na dłużej. Zawsze podziwiałem jej odwagę, ale teraz jej wybory zaprowadziły ją do moich drzwi.
-
„Mamo, przecież Ania zawsze sobie radziła,” próbowałem argumentować.
-
„Tym razem jest inaczej. Potrzebuje twojej pomocy,” nalegała mama.
Nie mogłem odmówić. Wiedziałem, że mama się martwi, a ja nie chciałem jej zawieść. Następnego dnia Ania stała już przed moimi drzwiami z plecakiem i uśmiechem na twarzy.
-
„Cześć, braciszku!” przywitała mnie radośnie.
-
„Cześć, Aniu. Wejdź,” odpowiedziałem, próbując ukryć mieszane uczucia.
Przez pierwsze dni było całkiem dobrze. Ania opowiadała mi o swoich przygodach w Azji i Ameryce Południowej. Słuchałem z zainteresowaniem, choć czasem zastanawiałem się, jak można żyć w taki sposób, bez planu na przyszłość.
Jednak po tygodniu zaczęły się problemy. Ania nie miała pracy i nie zamierzała jej szukać. Spędzała dni na oglądaniu filmów i spotkaniach z przyjaciółmi. Mój mały mieszkanie zaczęło przypominać hostel.
-
„Ania, musisz coś zrobić ze swoim życiem,” powiedziałem pewnego wieczoru.
-
„Nie martw się o mnie, Michał. Wszystko się ułoży,” odpowiedziała beztrosko.
Czułem się rozdarty. Z jednej strony chciałem jej pomóc, z drugiej – nie mogłem pozwolić, by jej obecność wpłynęła na moje życie zawodowe i osobiste. Wiedziałem jednak, że muszę być cierpliwy.
Pewnego dnia Ania przyszła do mnie z nowiną.
- „Znalazłam pracę! Będę pracować w kawiarni na rogu,” oznajmiła z dumą.
Byłem zaskoczony i jednocześnie szczęśliwy. Może to był pierwszy krok do stabilizacji? Czas pokaże.
Mimo wszystko cieszę się, że mama nalegała na to, bym wpuścił Anię do siebie. Dzięki temu nauczyłem się cierpliwości i zrozumienia dla innych. A Ania? Cóż, zawsze będzie moją siostrą – wolnym duchem, który czasem potrzebuje schronienia.