Niewidzialny potencjał: Dlaczego warto dawać dzieciom możliwości, a nie tylko odpowiedzi
„Mamo, a co to za roślina?” – zapytał Kacper, wskazując na zieloną kępę traw rosnącą w ogrodzie. Był to jeden z tych dni, kiedy czułam, że czas ucieka mi przez palce. Praca jako architekt krajobrazu była wymagająca, a samotne wychowywanie syna jeszcze bardziej. Mimo to, zawsze starałam się znaleźć chwilę na rozmowę z Kacprem.
„To jest miskant chiński, kochanie” – odpowiedziałam, próbując jednocześnie skupić się na projekcie, który musiałam skończyć do końca tygodnia. Kacper przyglądał się roślinie z fascynacją, a ja zastanawiałam się, czy powinnam poświęcić mu więcej uwagi. Zawsze chciałam, aby miał wszystko, czego potrzebuje – dobre wykształcenie, bezpieczny dom i miłość. Ale czy to wystarczyło?
Kacper od najmłodszych lat wykazywał zainteresowanie moją pracą. Często przychodził do mnie z pytaniami o rośliny, projektowanie ogrodów czy nawet o to, jak działają systemy nawadniające. Zawsze starałam się odpowiadać na jego pytania najlepiej jak potrafiłam, ale nigdy nie przyszło mi do głowy, że może to być coś więcej niż tylko dziecięca ciekawość.
Pewnego dnia, kiedy wróciłam z pracy późnym wieczorem, znalazłam Kacpra siedzącego przy stole kuchennym z rozłożonymi kartkami papieru. „Co robisz?” – zapytałam zaskoczona.
„Rysuję ogród” – odpowiedział z dumą w głosie. „Chciałem zrobić coś dla ciebie, mamo.”
Spojrzałam na jego rysunki i byłam zdumiona. Były tam szczegółowe plany ogrodu z różnymi sekcjami na kwiaty, krzewy i drzewa. Każda część była starannie oznaczona i opisana. Nie mogłam uwierzyć, że mój ośmioletni syn stworzył coś takiego.
„To niesamowite!” – powiedziałam z zachwytem. „Skąd wiedziałeś, jak to wszystko zaplanować?”
Kacper wzruszył ramionami. „Po prostu patrzyłem na to, co robisz i próbowałem zrobić coś podobnego.”
Wtedy zdałam sobie sprawę, że przez cały ten czas skupiałam się na tym, aby dawać mu odpowiedzi na jego pytania, zamiast dawać mu możliwość odkrywania i rozwijania swoich zainteresowań. Byłam tak zajęta codziennymi obowiązkami i próbą zapewnienia mu wszystkiego, co najlepsze, że nie zauważyłam jego prawdziwego potencjału.
Postanowiłam coś zmienić. Zaczęłam zabierać Kacpra ze sobą do pracy w weekendy. Pokazywałam mu różne projekty i pozwalałam mu pomagać przy prostych zadaniach. Był zachwycony i chłonął wiedzę jak gąbka.
Pewnego dnia nasz szef zaproponował mi prowadzenie warsztatów dla dzieci o projektowaniu ogrodów. Początkowo byłam sceptyczna – czy dzieci naprawdę byłyby tym zainteresowane? Ale Kacper przekonał mnie, że warto spróbować.
Warsztaty okazały się ogromnym sukcesem. Dzieci były zachwycone możliwością tworzenia własnych projektów ogrodów i uczenia się o roślinach. Kacper był w swoim żywiole – pomagał innym dzieciom i dzielił się swoją wiedzą.
Patrząc na niego wtedy, zdałam sobie sprawę, jak ważne jest dawanie dzieciom możliwości odkrywania ich pasji i rozwijania talentów. To nie tylko odpowiedzi na pytania są ważne, ale także szansa na zadawanie własnych pytań i poszukiwanie odpowiedzi.
Czasami zastanawiam się, co by się stało, gdybym nie zauważyła tego potencjału w Kacprze. Czy nadal byłby tak zainteresowany projektowaniem ogrodów? Czy znalazłby inną pasję? To pytania, na które nigdy nie poznam odpowiedzi.
Ale jedno wiem na pewno – warto wierzyć w swoje dzieci i dawać im szansę na rozwój. Bo kto wie, jakie niesamowite rzeczy mogą stworzyć? Jakie marzenia mogą spełnić? Może to właśnie one zmienią świat na lepsze.