Zazdrość o Teściową: Historia Mojej Walki z Własnymi Uczuciami

Zaczynasz zdawać sobie sprawę, że coś jest nie w porządku, jeśli śni ci się teściowa drugą noc z rzędu. Koszmar, co jest jeszcze bardziej przerażające, ponieważ wszystko się wydaje bardzo realistyczne i dezorientujące. W moim śnie siedzimy przy stole w jej kuchni, a ona podaje Michałowi jego ulubione pierogi ruskie. On uśmiecha się do niej z wdzięcznością, a ja czuję się jak duch, niewidzialna i nieistotna.

Obudziłam się zlana potem, serce waliło mi jak oszalałe. Michał spał obok mnie spokojnie, nieświadomy burzy emocji, która szalała we mnie. Próbowałam się uspokoić, powtarzając sobie, że to tylko sen, ale coś wewnątrz mnie mówiło, że to więcej niż tylko koszmar.

Od jakiegoś czasu zauważyłam, że Michał coraz częściej znikał na kilka godzin w weekendy. Zawsze miał wymówkę — „muszę coś załatwić”, „spotykam się z kolegą” — ale nigdy nie mówił dokładnie gdzie idzie. Pewnego dnia postanowiłam go śledzić. Czułam się jak bohaterka taniego filmu szpiegowskiego, ale musiałam wiedzieć.

Kiedy zobaczyłam go wchodzącego do mieszkania jego matki, serce mi zamarło. Stałam tam przez chwilę, nie wiedząc co zrobić. W końcu odwróciłam się i wróciłam do domu. Całą drogę myślałam o tym, co widziałam. Czy to możliwe, że jestem zazdrosna o teściową?

Wieczorem, kiedy Michał wrócił do domu, próbowałam zachować spokój. „Jak minął dzień?” — zapytałam z uśmiechem.

„Dobrze,” odpowiedział krótko, unikając mojego wzroku.

„Gdzie byłeś?” — zapytałam, starając się brzmieć obojętnie.

„Spotkałem się z kolegą,” skłamał bez mrugnięcia okiem.

Czułam jak gniew narasta we mnie. „Naprawdę? A co robiłeś u swojej matki?”

Zaskoczenie na jego twarzy było oczywiste. „Skąd wiesz?” — zapytał cicho.

„Widziałam cię,” odpowiedziałam równie cicho.

Michał westchnął ciężko i usiadł na kanapie. „Nie chciałem cię martwić,” powiedział w końcu. „Po prostu… tęskniłem za jej gotowaniem.”

„Tęskniłeś za jej gotowaniem?” — powtórzyłam z niedowierzaniem. „Czyli co? Moje jedzenie ci nie smakuje?”

„Nie o to chodzi,” próbował tłumaczyć się Michał. „Po prostu czasami potrzebuję poczuć smak dzieciństwa.”

Siedzieliśmy w ciszy przez dłuższą chwilę. Czułam się zdradzona i upokorzona. Jak mogłam konkurować z kobietą, która znała go całe życie?

Przez następne dni unikałam rozmów na ten temat. Michał starał się być bardziej obecny w domu, ale ja nie mogłam przestać myśleć o jego wizytach u matki. Czy naprawdę byłam zazdrosna o teściową?

Pewnego wieczoru postanowiłam porozmawiać z nią osobiście. Zadzwoniłam do drzwi jej mieszkania z sercem w gardle.

„Cześć Aniu,” przywitała mnie serdecznie. „Wejdź, właśnie zrobiłam herbatę.”

Usiadłyśmy przy stole w kuchni, a ja poczułam się jak w moim koszmarze. „Chciałam porozmawiać o Michale,” zaczęłam niepewnie.

Jej twarz spoważniała. „Wiem, że przychodzi do mnie częściej niż powinien,” powiedziała spokojnie. „Ale to nie znaczy, że cię nie kocha.”

„Czuję się jakbym przegrywała z tobą,” przyznałam szczerze.

Uśmiechnęła się smutno. „Aniu, ja jestem jego matką, ale ty jesteś jego żoną. On potrzebuje was obu na różne sposoby.”

Te słowa dały mi do myślenia. Może rzeczywiście byłam zazdrosna o coś, czego nie mogłam zmienić? Może musiałam nauczyć się akceptować fakt, że Michał potrzebuje swojej matki tak samo jak mnie?

Kiedy wróciłam do domu, Michał czekał na mnie z kolacją na stole. „Przepraszam,” powiedział szczerze. „Nie chciałem cię zranić.”

Przytuliłam go mocno i poczułam jak ciężar spada mi z serca. Może to był początek nowego etapu w naszym związku?

Czy naprawdę musimy rywalizować z ludźmi, których kochamy? Czy może powinniśmy nauczyć się akceptować ich potrzeby i znaleźć równowagę między tym co było a tym co jest teraz?