Nocny telefon od teściowej, który zmienił wszystko
Telefon zadzwonił o północy. W pierwszej chwili nie wiedziałam, co się dzieje. Moje serce zabiło szybciej, gdy zobaczyłam na wyświetlaczu imię: Barbara. Moja teściowa. Co mogło się stać o tej porze? Z wahaniem odebrałam telefon.
„Ania, musisz przyjechać natychmiast!” – jej głos był pełen paniki. „Coś się stało z Tomkiem!”
Tomek, mój mąż, był na przyjęciu urodzinowym swojej matki. Zostawił mnie w domu z naszą córeczką, Zosią, bo mała była wyjątkowo marudna tego dnia. Nie chciałam jej narażać na hałas i chaos rodzinnych imprez, które zazwyczaj kończyły się późno w nocy.
„Co się stało?” – zapytałam, próbując zachować spokój.
„Nie wiem dokładnie, ale musisz tu być!”
Nie było czasu na zastanawianie się. Szybko ubrałam Zosię i siebie, po czym wsiadłam do samochodu. Droga do domu Barbary wydawała się trwać wieczność. W głowie kłębiły mi się myśli: czy Tomek miał wypadek? Czy ktoś go skrzywdził? Dlaczego Barbara nie mogła powiedzieć mi więcej przez telefon?
Gdy dotarłam na miejsce, zobaczyłam chaos. Ludzie krzyczeli, a światła policyjnych samochodów odbijały się od ścian domu. Serce podeszło mi do gardła.
„Ania!” – Barbara podbiegła do mnie, łapiąc mnie za rękę. „Musisz coś zrobić!”
„Co się stało? Gdzie jest Tomek?”
„Policja go zabrała!” – wykrzyknęła, a jej oczy były pełne łez.
Nie mogłam uwierzyć własnym uszom. Policja? Dlaczego? Co on zrobił?
Barbara zaczęła opowiadać chaotycznie: „Było dużo alkoholu… Tomek zaczął się kłócić z kuzynem… Potem ktoś wezwał policję…”
Zosia zaczęła płakać w moich ramionach, a ja próbowałam ją uspokoić, jednocześnie przetwarzając to, co usłyszałam. Musiałam działać szybko.
Na komisariacie panowała napięta atmosfera. Policjant przy biurku spojrzał na mnie z wyrazem zmęczenia.
„Przepraszam, jestem żoną Tomasza Kowalskiego. Został tu przywieziony dzisiaj w nocy. Czy mogę go zobaczyć?”
Policjant spojrzał na mnie z wyraźnym współczuciem. „Proszę chwilę poczekać.”
Czekanie było nie do zniesienia. Zosia zasnęła w moich ramionach, a ja siedziałam na niewygodnym krześle, próbując zrozumieć, jak doszło do tej sytuacji.
W końcu Tomek wyszedł z pokoju przesłuchań. Wyglądał na zmęczonego i przygnębionego.
„Ania… przepraszam,” powiedział cicho.
„Co się stało?” – zapytałam z bólem w głosie.
„To była głupia kłótnia… Nie chciałem…”
Jego słowa były niewyraźne i pełne żalu. Wiedziałam, że nie jest złym człowiekiem, ale czasami alkohol zmieniał go nie do poznania.
„Musimy porozmawiać,” powiedziałam stanowczo.
Droga powrotna do domu była cicha. Tomek trzymał Zosię na kolanach, patrząc przez okno z pustym wyrazem twarzy.
Gdy dotarliśmy do domu, usiedliśmy przy stole kuchennym. „Tomek, musimy coś zmienić,” zaczęłam.
„Wiem,” odpowiedział cicho. „Nie chcę więcej takich sytuacji.”
Rozmawialiśmy długo tej nocy o odpowiedzialności i o tym, jak nasze decyzje wpływają na naszą rodzinę. Wiedziałam, że to nie będzie łatwe, ale musieliśmy spróbować.
Czy można było tego uniknąć? Czy mogłam zrobić coś wcześniej, aby zapobiec tej sytuacji? Te pytania będą mnie dręczyć jeszcze długo.