Kupujesz używany samochód? Te 15 sprawdzeń może oszczędzić Ci tysiące złotych
Ogłoszenie wygląda idealnie.
Samochód ma osiem lat, niski przebieg, dwóch właścicieli, „100% bezwypadkowy”, „serwisowany do końca”, a sprzedający zapewnia przez telefon:
„Nie ma się do czego przyczepić. Wsiadać i jeździć”.
Na zdjęciach lakier błyszczy.
Wnętrze wygląda jak nowe.
Cena jest tylko trochę niższa od podobnych ofert, więc nie wzbudza większych podejrzeń.
Jedziemy 150 kilometrów, oglądamy samochód, robimy krótką rundę po osiedlu i zaczynamy myśleć:
Skoro już tu jestem, może po prostu go wezmę.
To właśnie jeden z najgorszych momentów na podejmowanie decyzji.
Zakup używanego samochodu bardzo łatwo zamienia się z racjonalnej analizy w decyzję emocjonalną.
Dlatego najlepiej zacząć sprawdzanie auta jeszcze zanim wyjdziemy z domu.
W Polsce mamy przy tym bardzo przydatne, bezpłatne narzędzie państwowe – usługę Historia Pojazdu, która korzysta z danych Centralnej Ewidencji Pojazdów. Można w niej sprawdzić między innymi informacje o badaniach technicznych, OC, właścicielach i przebiegach odnotowanych w systemie.
Sam raport oczywiście nie zastąpi oględzin.
Może jednak sprawić, że na niektóre oględziny w ogóle nie będziemy musieli jechać.
1. Poproś o trzy dane jeszcze przed spotkaniem
Zanim umówisz oględziny, poproś sprzedającego o:
- numer rejestracyjny;
- numer VIN;
- datę pierwszej rejestracji.
To właśnie te trzy informacje są potrzebne do sprawdzenia auta w państwowej usłudze Historia Pojazdu.
Nie chodzi o to, że każdy sprzedawca, który nie przesyła VIN-u w pierwszej wiadomości, jest oszustem.
Ale jeśli ktoś stanowczo odmawia podania danych potrzebnych do sprawdzenia samochodu i odpowiada:
„Wszystko pokażę na miejscu”,
warto zapytać:
Dlaczego mam przejechać pół Polski, zanim dowiem się podstawowych rzeczy o aucie?
Uczciwemu sprzedającemu zazwyczaj również zależy na tym, żeby nie tracić czasu na kupującego, który po pięciu minutach odkryje coś, czego nie akceptuje.
2. Zacznij od bezpłatnej Historii Pojazdu
Po wpisaniu numeru rejestracyjnego, VIN-u i daty pierwszej rejestracji możemy uzyskać aktualne dane z Centralnej Ewidencji Pojazdów.
Usługa jest bezpłatna.
W raporcie możemy znaleźć między innymi:
- podstawowe dane techniczne samochodu;
- daty kolejnych badań technicznych;
- informacje o ważności OC;
- liczbę właścicieli od czasu rejestracji auta w Polsce;
- informację, czy właścicielem była osoba prywatna, firma lub organizacja;
- odnotowane stany licznika;
- wybrane zdarzenia z historii pojazdu.
Samochód, który według ogłoszenia ma „jednego właściciela od nowości”, a państwowy rejestr pokazuje kilku właścicieli, wymaga wyjaśnienia.
Nie musi to od razu oznaczać oszustwa.
Samochód mógł być przerejestrowywany pomiędzy podmiotami w rodzinie czy firmie.
Ale sprzedający powinien umieć logicznie wyjaśnić rozbieżność.
3. Nie patrz tylko na aktualny przebieg. Patrz na jego historię
Załóżmy, że samochód ma dziś 138 000 km.
Czy to dużo?
Sama liczba niewiele mówi.
Znacznie ciekawsza jest chronologia.
Przykład:
2021 – 72 000 km
2022 – 91 000 km
2023 – 110 000 km
2024 – 125 000 km
2025 – 135 000 km
Taki przebieg wygląda logicznie.
Ale jeśli widzimy:
2023 – 189 000 km
2024 – 203 000 km
2026 – 138 000 km
mamy bardzo poważny temat do wyjaśnienia.
Historia Pojazdu pokazuje przebiegi zapisane w CEP m.in. przy określonych zdarzeniach i badaniach technicznych.
Warto też zwrócić uwagę na coś mniej oczywistego.
Auto może mieć autentyczne 80 tys. km i jednocześnie być znacznie bardziej zużyte od samochodu ze 160 tys. km.
Samochód pokonujący codziennie krótkie miejskie odcinki może mieć za sobą tysiące zimnych startów, jazdę w korkach i częste hamowanie.
Dlatego przebieg jest tylko jednym elementem układanki.
4. Samochód z zagranicy? Sprawdzenie jest jeszcze ważniejsze
Duża część używanych samochodów w Polsce pochodzi z importu.
Jeżeli pojazd nie znajduje się jeszcze w polskim CEP, Historia Pojazdu może umożliwić sprawdzenie dostępnych danych zagranicznych po zalogowaniu Profilem Zaufanym.
W zależności od dostępności danych mogą pojawić się informacje dotyczące m.in.:
- kradzieży;
- złomowania;
- uszkodzeń;
- szkód powypadkowych;
- nieprawidłowości przebiegu;
- niedopuszczenia do ruchu;
- wykorzystywania jako taxi.
Jest jednak ważne zastrzeżenie.
Brak informacji o szkodzie nie jest dowodem, że samochód nigdy nie miał wypadku.
Żadna baza nie zawiera wszystkich zdarzeń z całego świata.
Auto mogło zostać naprawione prywatnie.
Szkoda mogła nie trafić do źródła, z którego korzysta system.
Dlatego raport traktujemy jako dodatkowe źródło informacji, a nie certyfikat bezwypadkowości.

5. Sprawdź OC niezależnie
Informację o obowiązkowym ubezpieczeniu znajdziemy także w Historii Pojazdu.
Ale istnieje jeszcze jedno przydatne oficjalne źródło.
Ubezpieczeniowy Fundusz Gwarancyjny udostępnia usługę Sprawdź OC, pozwalającą zweryfikować ubezpieczenie pojazdu.
To szczególnie przydatne, jeśli chcemy sprawdzić aktualny status polisy bez polegania wyłącznie na tym, co mówi sprzedający.
Pamiętajmy też, że po zakupie samochodu kwestii OC nie warto odkładać „na później”.
Pojazd bez ważnego obowiązkowego ubezpieczenia nie może normalnie uczestniczyć w ruchu drogowym.
6. Sprawdź, czy samochód naprawdę sprzedaje jego właściciel
Przy oględzinach poproś o dowód rejestracyjny.
Porównaj dane ze sprzedającym.
Jeżeli samochód należy do:
Jan Kowalski
a przed Tobą stoi:
Piotr Nowak
zapytaj, dlaczego.
Może istnieć całkowicie legalne wyjaśnienie.
Sprzedający może działać na podstawie pełnomocnictwa.
Auto może należeć do małżonka.
Może być własnością firmy.
Problem zaczyna się wtedy, gdy słyszymy historie typu:
„To auto kuzyna, ale wszystko jest okej”.
„Właściciel jest za granicą”.
„Umowa jest już podpisana in blanco”.
„Ja tylko pomagam sprzedać”.
Przy samochodzie wartym kilkadziesiąt tysięcy złotych powinniśmy dokładnie wiedzieć, z kim zawieramy umowę i czy ta osoba ma prawo sprzedać pojazd.
7. VIN w bazie to nie wszystko. Sprawdź VIN na samochodzie
Numer VIN z ogłoszenia powinien zgadzać się z numerem w dokumentach i oznaczeniami znajdującymi się na pojeździe.
Sprawdź miejsca przewidziane przez producenta danego modelu.
Zależnie od samochodu VIN może znajdować się między innymi:
- przy dolnej części przedniej szyby;
- na słupku;
- w komorze silnika;
- na podłodze;
- na tabliczce znamionowej.
Nie wystarczy spojrzeć na naklejkę.
Jeśli wokół oznaczeń widać ślady ingerencji, nietypowe spawy, uszkodzone nity czy świeży lakier, warto poprosić specjalistę o dokładniejsze sprawdzenie.
Jeżeli VIN na aucie nie zgadza się z dokumentami, nie próbujemy „dogadywać szczegółów”.
To powód, żeby wstrzymać zakup do pełnego wyjaśnienia.
8. „Serwisowany do końca” – poproś o dowody
Zdanie:
„Auto było regularnie serwisowane”
jest bardzo łatwe do napisania w ogłoszeniu.
Dlatego pytaj o dokumentację.
Najbardziej wartościowe mogą być:
- faktury z warsztatów;
- wydruki historii z ASO;
- rachunki za części;
- potwierdzenia wymiany oleju;
- dokumentacja wymiany rozrządu;
- informacje o naprawach skrzyni biegów;
- dokumenty dotyczące napraw instalacji hybrydowej lub baterii trakcyjnej.
Sama książka serwisowa z pieczątkami to za mało, jeśli nic poza nią nie potwierdza historii auta.
W przypadku droższych samochodów warto sprawdzić, czy część historii można potwierdzić w sieci producenta.
9. Poproś, żeby sprzedający nie rozgrzewał silnika przed Twoim przyjazdem
To bardzo prosta rzecz.
Przed oględzinami możemy powiedzieć:
„Proszę nie odpalać samochodu przed moim przyjazdem. Chciałbym zobaczyć zimny start.”
Dlaczego?
Niektóre problemy najlepiej słychać lub widać właśnie po pierwszym uruchomieniu zimnego silnika.
Możemy zwrócić uwagę na:
- nietypowe stuki;
- nierówną pracę;
- problemy z uruchomieniem;
- intensywne dymienie;
- kontrolki;
- niepokojące odgłosy rozrządu.
Jeśli przyjeżdżamy rano, dotykamy ostrożnie odpowiednich elementów i okazuje się, że silnik jest już wyraźnie ciepły, warto zapytać dlaczego.
Ponownie – może istnieć banalne wyjaśnienie.
Ale warto o nie zapytać.
10. Miernik lakieru pomaga, ale nie mówi całej prawdy
Grubość lakieru może być przydatną wskazówką.
Znacznie wyższa wartość na jednym elemencie może sugerować ponowne lakierowanie lub obecność szpachli.
Ale nie popełniajmy przeciwnego błędu.
Lakierowany element nie oznacza automatycznie poważnego wypadku.
Drzwi mogły zostać porysowane na parkingu.
Błotnik mógł dostać niewielkie uderzenie.
Zderzak jest elementem, który bardzo często jest naprawiany lub wymieniany.
Znacznie ważniejsze jest ustalenie:
Co dokładnie zostało naprawione i dlaczego?
Inaczej oceniamy lakierowany błotnik.
Inaczej naprawy progów, podłużnic, słupków czy elementów konstrukcyjnych.
Dlatego przy drogim samochodzie sam miernik lakieru nie zastąpi osoby, która potrafi ocenić konstrukcję nadwozia.
11. Opony potrafią opowiedzieć historię samochodu
Spójrz na wszystkie cztery.
Czy są tej samej marki i modelu?
Czy mają zbliżony wiek?
Czy bieżnik zużywa się równomiernie?
Mocno starta wewnętrzna krawędź opony może oznaczać problem z geometrią.
Nierównomierne zużycie może również wynikać z problemów zawieszenia.
Cztery przypadkowe opony różnych producentów w drogim samochodzie nie muszą oznaczać awarii.
Mogą jednak sporo powiedzieć o tym, jak właściciel podchodził do wydatków eksploatacyjnych.
Sprawdź także kod DOT.
Auto sprzedawane jako „jeżdżone tylko latem” z bardzo starymi zimowymi oponami wymaga przynajmniej dodatkowych pytań.
12. Nie rób jazdy próbnej tylko wokół parkingu
Pięć minut z prędkością 30 km/h nie wystarczy.
Podczas jazdy zwróć uwagę na kilka różnych sytuacji:
- ruszanie;
- hamowanie;
- przyspieszanie;
- skręcanie;
- jazdę po nierównej nawierzchni;
- wyższą prędkość, jeśli warunki i przepisy na to pozwalają.
Sprawdź:
Czy kierownica pozostaje prosto?
Czy auto nie ściąga?
Czy przy hamowaniu nie pojawiają się drgania?
Czy skrzynia zmienia biegi płynnie?
Czy sprzęgło nie zachowuje się podejrzanie?
Czy zawieszenie nie stuka?
Czy przy przyspieszaniu nie pojawia się wibracja?
Wyłącz na chwilę radio.
W samochodzie używanym dźwięk potrafi powiedzieć więcej niż system audio.
13. Sprawdź wyposażenie – wszystko
Klimatyzacja „do nabicia” jest klasykiem ogłoszeń.
Czasem rzeczywiście wymaga tylko serwisu.
Czasem okazuje się, że układ jest nieszczelny albo uszkodzona jest sprężarka.
Dlatego zamiast przyjmować wyjaśnienie, po prostu sprawdź.
Uruchom:
- klimatyzację;
- wszystkie szyby;
- lusterka;
- podgrzewanie foteli;
- kamerę cofania;
- czujniki parkowania;
- multimedia;
- tempomat;
- elektryczne fotele;
- klapę bagażnika;
- światła;
- wycieraczki.
W nowoczesnym samochodzie jedna niedziałająca funkcja komfortowa potrafi kosztować więcej niż komplet opon.
14. Najlepiej wydane kilkaset złotych? Kontrola przed zakupem
Jeżeli auto kosztuje 60, 100 albo 150 tys. zł, oszczędzanie na profesjonalnym sprawdzeniu bywa bardzo pozorne.
Umów samochód do niezależnego warsztatu lub specjalisty.
Dobry przegląd przedzakupowy może obejmować m.in.:
- podwozie na podnośniku;
- wycieki;
- zawieszenie;
- hamulce;
- elementy konstrukcyjne;
- diagnostykę komputerową;
- błędy zapisane w sterownikach;
- stan układu napędowego;
- stan elementów eksploatacyjnych.
W hybrydzie czy aucie elektrycznym warto dodatkowo ocenić stan baterii trakcyjnej, jeśli istnieje techniczna możliwość uzyskania wiarygodnych danych.
Jeżeli sprzedający mówi:
„Do warsztatu nie jadę. Nie mam czasu.”
nie oznacza to automatycznie, że samochód jest zły.
Ale Ty również nie masz obowiązku wydawać kilkudziesięciu tysięcy złotych bez sprawdzenia.
15. Nie podpisuj umowy w pośpiechu
Przed podpisaniem przeczytaj całość.
Nie tylko miejsca zaznaczone przez sprzedawcę.
Umowa powinna jednoznacznie identyfikować:
- sprzedającego;
- kupującego;
- pojazd;
- VIN;
- numer rejestracyjny;
- cenę;
- datę transakcji.
Warto również wpisać przebieg widoczny w chwili sprzedaży oraz ważne informacje o stanie auta i znanych wadach.
Jeśli sprzedający mówi wcześniej:
„Klimatyzacja jest uszkodzona”,
można to zapisać.
Jeśli deklaruje:
„Samochód nie uczestniczył w wypadku”,
również warto rozważyć odzwierciedlenie tego w umowie zamiast pozostawienia deklaracji wyłącznie w rozmowie.
Zachowaj też kopię ogłoszenia i korespondencji.
Ogłoszenie może zniknąć pięć minut po sprzedaży.
Komis i osoba prywatna to nie zawsze ta sama sytuacja prawna
To bardzo ważne.
Jeżeli samochód sprzedaje przedsiębiorca konsumentowi, zastosowanie mają przepisy dotyczące zgodności towaru z umową.
UOKiK wskazuje, że odpowiedzialność przedsiębiorcy za brak zgodności towaru z umową zasadniczo trwa dwa lata od wydania towaru. Konsument może korzystać z ustawowych roszczeń przewidzianych w przepisach.
Samochód używany nadal jest towarem.
Oczywiście nie oznacza to, że dziesięcioletnie auto musi być w stanie nowego samochodu.
Przy ocenie bierze się pod uwagę m.in. charakter rzeczy, jej właściwości i uzasadnione oczekiwania.
Inna sytuacja występuje przy zwykłej sprzedaży pomiędzy dwiema osobami prywatnymi.
Tutaj znaczenie mają przepisy Kodeksu cywilnego dotyczące rękojmi, a strony mogą w określonych przypadkach odpowiedzialność rozszerzyć, ograniczyć albo wyłączyć. Wyłączenie nie chroni jednak sprzedawcy, który podstępnie zataił wadę.
Dlatego przed zakupem warto sprawdzić, kto faktycznie występuje w umowie jako sprzedawca.
Nie tylko to, kto wystawił ogłoszenie.
Uważaj na „sprzedaż prywatną” w komisie
Przyjeżdżamy do placu pełnego samochodów.
Rozmawiamy z zawodowym sprzedawcą.
Auto stoi pomiędzy trzydziestoma innymi autami.
A przy podpisaniu umowy okazuje się, że sprzedającym ma być:
prywatna osoba z innego miasta.
Zapytaj dlaczego.
Może to być sprzedaż komisowa albo istnieć inne legalne wyjaśnienie.
Ale musisz wiedzieć, z kim zawierasz umowę i wobec kogo ewentualnie będziesz później kierować roszczenia.
Nie podpisuj dokumentu, którego konstrukcji nie rozumiesz tylko dlatego, że:
„Tak zawsze robimy”.
A co z PCC po zakupie?
Przy zakupie samochodu od osoby prywatnej może powstać obowiązek podatku od czynności cywilnoprawnych.
Dla umowy sprzedaży rzeczy ruchomych stawka PCC wynosi 2%, a podstawą jest co do zasady wartość rynkowa rzeczy, nie dowolnie zaniżona kwota wpisana do umowy.
Sprzedaż rzeczy ruchomej jest zwolniona z PCC, gdy podstawa opodatkowania nie przekracza 1000 zł.
Dlatego pomysł:
„Wpiszmy 20 tys. zamiast 50 tys., żeby był mniejszy podatek”
nie jest sprytnym sposobem na oszczędność.
Podatek odnosi się do wartości rynkowej. Ministerstwo Finansów wskazuje, że organ może zakwestionować zaniżoną wartość.
Po zakupie nie zapomnij o rejestracji
Od 1 stycznia 2024 roku kupujący nie realizuje starego obowiązku prostego „zgłoszenia nabycia” zamiast rejestracji.
Właściciel powinien złożyć wniosek o rejestrację pojazdu w odpowiednim terminie.
Dla samochodu nabytego w Polsce jest to zasadniczo 30 dni od zakupu. Za niedotrzymanie terminu może zostać nałożona kara administracyjna 500 zł.
Dlatego dokumentów z zakupu nie odkładamy na dno szuflady.
Nasz prosty test przed wydaniem pieniędzy
Jeżeli przed zakupem używanego samochodu mielibyśmy zrobić tylko dziesięć rzeczy, byłyby to:
- Zdobyć VIN, numer rejestracyjny i datę pierwszej rejestracji.
- Sprawdzić Historię Pojazdu.
- Przeanalizować chronologię przebiegu.
- Zweryfikować OC.
- Sprawdzić tożsamość sprzedającego i dokumenty auta.
- Porównać VIN na samochodzie z dokumentami.
- Obejrzeć auto przy zimnym silniku.
- Wykonać pełną jazdę próbną.
- Pojechać na niezależny przegląd przedzakupowy.
- Przeczytać umowę przed zapłatą.
Jeżeli sprzedający konsekwentnie utrudnia połowę z tych czynności, naprawdę warto zadać sobie pytanie:
Dlaczego tak bardzo zależy mu, żebym kupił samochód bez dokładnego sprawdzenia?
Najdroższa kontrola to ta, której nie zrobiliśmy
Przegląd przedzakupowy kosztuje.
Raport komercyjny może kosztować.
Dojazd do dobrego warsztatu kosztuje.
Mechanik również nie pracuje za darmo.
Dlatego łatwo pomyśleć:
„Samochód wygląda dobrze. Nie będę już wydawał kolejnych pieniędzy”.
Ale wystarczy jedna naprawa automatycznej skrzyni biegów, poważna usterka silnika, uszkodzona bateria w hybrydzie albo źle naprawiona konstrukcja po dużym wypadku, aby wszystkie „oszczędności” zniknęły.
Przy zakupie używanego samochodu nie chodzi o znalezienie auta idealnego.
Kilkuletnie auto będzie miało ślady użytkowania.
Mogło mieć lakierowany zderzak.
Może za pół roku potrzebować hamulców.
To normalne.
Najważniejsze jest coś innego:
wiedzieć przed zakupem, za co naprawdę płacimy.
Najgorszy samochód nie zawsze jest tym z największym przebiegiem czy lakierowanymi drzwiami.
Najgorszy jest często ten, którego prawdziwy stan poznajemy dopiero po podpisaniu umowy.